fbpx

IRMAR

Uwaga na zagraniczne mandaty

Niezmiennie wysoki odsetek Polaków jako cel wakacyjnego wyjazdu obiera obce kraje. Niemal pewna pogoda, egzotyczne plaże, gdzieniegdzie niższe ceny, a gdzie indziej powiew nieznanego nam luksusu – te argumenty przemawiają za tym, żeby urlop spędzić w Bułgarii, Hiszpanii, Chorwacji czy w Grecji. Niektórzy decydują się na szybką, ale czasami dość drogą podróż samolotem. Inni wybierają tańszą, ale męczącą jazdę autokarem. Połączenia kolejowe też mają swoich miłośników, jednak nie należą do najtańszych i najsprawniejszych sposobów poruszania się po Europie. Dlatego nadal wielu Polaków rusza za granicę swoimi czterema kółkami. Wygoda, wolność, możliwość zaplanowania sobie samemu trasy, postojów czy też relatywnie niskie ceny przy ekonomicznej jeździe – to najczęstsze argumenty wybierających jazdę własnym samochodem. Warto jednak do trasy dobrze się przygotować i pilnować. W inny wypadku koszty takiej eskapady mogę wzrosnąć geometrycznie.

Jak jeżdżą Polacy u siebie każdy widzi. Przekraczanie prędkości to raczej standard. Przyczyny są tego różne. Brak komunikacyjnej kultury, rzadkie patrole policyjne, relatywnie nie wielkie mandaty czy liczenie na swoje „negocjacyjne zdolności” w przypadku zatrzymania przez funkcjonariusza policji. Jednak w momencie wyjazdu za granicę tupet polskich kierowców jakby znika. Bo za przekroczenie prędkości gdzieniegdzie można zapłacić majątek. I nie koniecznie da się odwlec opłatę, albo liczyć, że „ściągną sobie z podatku”.

Przykładowo we Francji, gdy przekroczymy prędkość od 20 km. możemy spodziewać się mandatu w wysokości 135 euro (licząc po średnim kursie ok. 590 zł). Gdy nie spuścimy nogi z gazu i polecimy powyżej 50 km/h dozwolonej prędkości i nie umknie to uwadze francuskich żandarmów czeka nas mandat na kwotę  1500 euro (czyli do wakacyjnych wydatków doliczamy kwotę ok. 6500 zł). Brawurowa jazda po Austrii jest jeszcze droższa. Przekroczenie prędkości powyżej 50 km/h to kara w przeliczeniu 9500 zł. Czyli co najmniej All Inclusive dla całej rodziny w dobrym hotelu…

Jeżeli nasze przewinienie wychwyci fotoradar nie mamy co liczyć na to, że kara nas ominie. Kraje Unii Europejskiej mają możliwość wysyłania specjalnych zapytań na temat sfotografowanych przez fotoradar aut. Natomiast jeżeli zostaniemy zatrzymani przez patrol to będziemy zobligowani do zapłacenia mandatu na miejscu. Brakło gotówki? To policjant podjedzie z nami do bankomatu.

Mimo drakońskich kar i ostrożności wielu kierowców nadal Polacy są dość łakomym kąskiem dla zagranicznych radarów. „Lubimy” kolekcjonować kwity w Niemczech, Austrii, Francji, na Węgrzech i w Holandii. Nasze fotoradary nie pozostają dłużne. Karani są u nas często Niemcy, Holendrzy, Litwini i Rumuni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*