IRMAR

Nie warto wozić śniegu na masce…

Zamarznięte zamki, wyczerpany akumulator, ziąb, chłód, bród po błocie pośniegowym to aspekty, przez które kierowcy nie cierpią zimy. Śmiało można do tego dodać konieczność skrobania szyb i odśnieżania maski samochodu. Robimy to niechętnie, nerwowo, zwykle pośpiesznie, bo jadąc do pracy liczy się każda minuta, a wiadomo, że czas dojazdu w zimie wydłuża się maksymalnie. Niestety, musimy to robić sumiennie i dokładnie. Zarówno ze względów bezpieczeństwa, jak prawa.

Mimo, że zwykle nam się nie chce odśnieżać i skrobać trzeba to zrobić, żeby nie zagrażać sobie i innym uczestnikom ruchu drogowego. Poza tym patrol policji na widok oblodzone bądź zaśnieżonego pojazdu może wlepić nam mandat.

„Przecież w kodeksie nie ma nic o śniegu i o lodzie!” – zbuntuje się niejeden kierowca. Owszem, dosłownie nie, ale są podpunkty, które śmiało można odnieść o dbaniu o pokrywę samochodu w warunkach zimowych.

Artykuł 66 kodeksu drogowego traktuje o tym, jak należy wyposażyć i utrzymać pojazd. Zgodnie z ustępem pierwszym auto musi być utrzymane tak, aby nie zagrażało bezpieczeństwu kierowcy, pasażerów i innych uczestników ruchu i nikogo nie narażało na szkody. Zgodnie z tymi wytycznymi kierowca musi mieć zapewnione dostateczne pole widzenia oraz wygodne posługiwanie się kierownicą, hamulcami, oświetleniem. Niezbędna  jest też możliwość pełnej obserwacji drogi. A jak to czasem w zimie bywa wie każdy.

Ile zapłacimy za nie odśnieżone auta? Jeżeli używamy pojazd w sposób zagrażający bezpieczeństwu pasażerów i innych uczestników ruchu spodziewać się możemy 200 zł. Zakrycie świateł do dodatkowe 3 punkty karne. Za zakryte tablice zapłacimy 100 zł, a za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym 400 zł oraz spodziewać się możemy nawet 6 punktów karnych. Chyba nie warte dodatkowych kilku minut skrobania na parkingu?

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*