fbpx

IRMAR

Uwaga! „Handlarze”

Rynek samochodów używanych jest w Polsce bardzo prężny. Nie każdy kierowca może pozwolić sobie na kupno auta w salonie. Pozostaje mozolne szperanie w internecie, odwiedziny na giełdzie i komisach. Nie po to latami odkłada się na ten wymarzony wóz, żeby kupić byle co. Niestety, nasz entuzjazm szybko mogą tzw. handlarze, którzy nie koniecznie chcą nam zaserwować towar najwyższej jakości…

Jak nie dać się naciągnąć? Niestety, jeżeli ktoś nie jest specjalistą nigdy nie będzie miał stuprocentowej pewności, co tak naprawdę nabył. Jednak postaramy się doradzić, jak uniknąć oszustw szytych grubymi nićmi.

Na dzień dobry warto by było uniknąć auta pochodzącego z kradzieży. Łupy złodziei mają podmieniane numery VIN, często są montowane z legalnych aut. Warto zatem porównać numery z deski rozdzielczej z drzwiami, naklejkami i dokumentami.

Inną rzeczą, którą „czarują” nas sprzedawcy jest niski przebieg. Cofanie liczników jest stare jak same liczniki. A w dzisiejszych czasach jest dużo prostsze niż kiedyś. Jeżeli mamy do czynienia z autem kilkunastoletnim, które „przejechało” jest spora szansa, że ktoś majstrował przy liczniku. Dlatego jeżeli kupujemy samochód – nie zaczynajmy od oceny stanu licznika. Bo może nie być to zbyt wiarygodny parametr, mimo że stwarza takie pozory.

Kupując auto wielu z nas unika jak ognia aut, mających w życiorysie wypadek. I to także jest motyw wykorzystywany przez oszustów. Na to także powinniśmy być wyczuleni. Sprawdźmy wszelkie wgniecenia, pęknięcia. Warto doszukać się z jakiego rocznika jest szyba i czy na pewno to ten sam, co auto. Warto sprawdzić także stan poduszek powietrznych. Warto obejrzeć książkę serwisową, chociaż i ona bywa obiektem malwersacji… Dlatego czasem nie ma wyjścia i trzeba potencjalny zakup pokazać rzeczoznawcom i specjalistom ze sprawdzonych warsztatów samochodowych i stacji diagnostycznych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*