fbpx

IRMAR

Przerysowałeś komuś auto? Nie uciekaj!

Że ucieczka z miejsca wypadku grozi poważnymi konsekwencjami to wie każdy. Niewielu jednak domyśla się, że podobnie sprawa ma się z zarysowaniem czyjegoś samochodu na parkingu. To także może nas sporo kosztować.

Gdy na jedno miejsce parkingowe pod blokiem przypada kilka samochodów, albo mamy tłok pod centrum handlowym to nie trudno i zarysowanie. Nie każdy potrafi w takich sytuacjach przyznać się do błędu i zachować uczciwie. Co stanie się, gdy ktoś ucieknie z miejsca zdarzenia? W takiej sytuacji ubezpieczyciel ma prawo do żądania od sprawcy, który czmychnął z miejsca zdarzenia regresu. W tej sytuacji sprawca będzie zobowiązany z własnej kieszeni pokryć wszelkie szkody, które wyrządził poszkodowanemu. Nawet z pozoru nie groźne, mało widoczne zarysowania mogą zostać wycenione wówczas na kilka tysięcy złotych!

 

Spryciarze mogą liczyć na szczęście, ale ostrzegamy, że nie warto. Na każdym kroku mamy kamery, czy pod blokiem, na parkingu, albo pod centrum handlowym. Poza tym wiele aut wyposażonych jest w swoje własne kamerki. Aby żądać regresu ubezpieczyciel będzie musiał udowodnić, że sprawca zdawał sobie sprawę z tego, co uczynił, a mimo to odjechał. Jeżeli na filmie widać ewidentnie, że sprawca wysiada z auta, patrzy co się stało, macha ręką i odjeżdża – sprawa jest ewidentna. Jeżeli nie to rzeczoznawca będzie musiał określić, czy uderzenie było na tyle mocne, że sprawca je usłyszał w kabinie.

 
Co zatem zrobić, gdy już przytrafi nam się przerysowanie, a chcemy być uczciwi? Możemy włożyć swój numer telefonu za wycieraczkę poszkodowanego. Innym sposobem jest powiadomienie np. ochrony hipermarketu, żeby przez głośnik poinformował o zdarzeniu właściciela. W innej sytuacji warto po prostu na niego poczekać i sprawę załatwić możliwie jak najbardziej polubownie…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*