fbpx

IRMAR

Nie daj się upałom!

Natury nie da się oszukać. Gdy kreska na termometrze przekracza trzydzieści stopni to możemy być pewni, że także w naszym aucie jest gorąco. Nie tylko w kabinie, ale także pod maską. Co zrobić, żeby przetrwać tropikalny klimat bez szwanku dla naszego auta i konieczności kolejnych spotkań z mechanikami samochodowymi?

Na początek sprawdźmy w jakim stanie jest nasz płyn chłodniczy. Pamiętajmy, żeby nie robić tego, gdy gdy silnik jest gorący bo odkręcanie wówczas grozi wystrzeleniem. Bez odpowiedniego poziomu nasz silnik może zakończyć swój żywot dużo szybciej, niż się nam wydaje. Istotny w trakcie upałów jest też stan oleju silnikowego, który także pełni funkcje chłodzące. Warto poza sprawdzaniem stanu wozić po prostu butelkę z gatunkiem oleju, z którego korzystamy.

Dla większości kierowców będzie to nie realne, jednak jeżeli tylko możemy, to unikajmy jazdy w korkach. Gdy co chwilę poruszamy się na niskich obrotach lub na pierwszym biegu możemy zapomnieć o prawidłowym chłodzeniu. Gdy już zaplanujemy naszą eskapadę tak, żeby omijać korki to sprawdźmy przed nią działanie wentylatora układu chłodzenia. Można to zrobić po zakończonej jeździe: po prostu zostawmy włączony silnik i wyjdźmy z auta. Za kilka chwil powinniśmy usłyszeć działanie wentylatora. Jeżeli nie słyszymy go, a wskaźnik temperatury wzrasta, coś jest nie tak z układem i konieczna będzie wizyta w warsztacie samochodowym.

Podczas jazdy w upale powinniśmy ograniczyć do minimum wciskanie gazu „do deski”. Korzystajmy z niego tylko, gdy potrzebujemy rozpędzić auto na dłuższy czas. Unikajmy natomiast zbędnego wyprzedzania. Mocne gazowanie przy późniejszym zwalnianiu znacznie podniesie temperaturę w aucie.

Niestety, sytuacje gdy wskazówka temperatury nie ubłagalnie zbliża się do czerwonego pola są nieuniknione. Musimy wtedy powalczyć o to, żeby płyn chłodniczy nam się nie zagotował. Po zatrzymaniu auta nie wyłączajmy silnika. Zgaśmy klimę, jednak ustawmy ogrzewanie wnętrza na maksymalny poziom, otwórzmy drzwi lub szyby. Obserwujmy, czy temperatura się ustabilizowała.

Co robić, gdy nie uda nam się uratować auta przed zagotowaniem, a spod maski wydobywa się para? Zjedźmy z drogi, wyłączmy silnik. Absolutnie nie otwierajmy jeszcze maski, dopóki sytuacja się nie uspokoi (czyli zwykle ok. 10 minut). Nie powinniśmy wlewać zimnego płynu do gorącego układu silnika. Nie powinniśmy także dolewać wody niedestylowanej. Grozi to koniecznością wymiany całego płynu z chłodnicy. Warto zatem mieć wodę destylowaną ze sobą. Po uzupełnieniu obserwujmy temperaturę silnika i to, czy pod autem nie zaobserwujemy wycieków. Jeżeli jest ok, postarajmy się jechać dalej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*